W ostatnich dniach minister rozwoju p. Jadwiga Emilewicz zapowiedziała chęć przygotowania rozwiązania dla startupów na wzór urlopu macierzyńskiego.

Wzbudziło ono nasze zainteresowanie ponieważ jest adresowane do bliskiej nam branży, tj. informatyków, inżynierów, programistów zatrudnionych w dużych korporacjach. Ministerstwo podąża tokiem myślenia, że osoby te nie mogą z racji braku czasu zajmowanego przez pracodawcę w pełni wykorzystać swego potencjału intelektualnego i rozwinąć potencjału. Rozwiązaniem miałby być specjalny 6-miesięczny urlop, wzorowany na macierzyńskim. Póki co, niewiele wiadomo o szczegółach. Ministerstwo w oficjalnej wypowiedzi dla PAP wskazuje, że pomysł jest częścią składową pakietu proinwestycyjnego, który ma zostać przedstawiony w pierwszej połowie przyszłego roku (vide: https://www.pb.pl/emilewicz-chcemy-przygotowac-dla-startupow-rozwiazanie-na-wzor-urlopu-macierzynskiego-978875). Napomyka się w niej, że rozwiązanie jest adresowane do branży IT, zaś „powracający” pracownicy (tj. ci, którym nie udało się rozwinąć produktu) mają mieć zagwarantowaną prawnie możliwość powrotu na poprzednie miejsce pracy.

Oceniając ten zdecydowanie mało konkretny na obecnym etapie pomysł, nie sposób nie skupić się na zagrożeniach. Znamy styl pracy programistów, ich obłożenie pracą, projekty realizowane na asap, w gorączkowym trybie. Utrata praktycznie z dnia na dzień wyszkolonych, sprawdzonych pracowników może być dla pracodawców bolesna. Tym trudniej wyobrazić sobie entuzjazm i chęć przyjmowania tych samych pracowników po półrocznej przerwie, jeśli „nie wyjdzie” im realizowanie biznesu i zapragną wrócić. Można założyć racjonalnie, że pracodawcy będą liczyć koszty niedostosowania się do „prawnego obowiązku powrotnego przyjęcia do pracy” i z niego korzystać. Ochrona pracowników (zastrzegając, że nie znamy szczegółów projektu) może być zatem jedynie mirażem.

Co więcej, w naszej skromnej opinii jeśli Ministerstwo chciałoby zachęcić programistów do rozwijania przedsiębiorczości i podnoszenia rozwoju technologicznego, rozwiązań trzeba byłoby jednak szukać gdzie indziej. Przyjęcie, że jedyne, czego brakuje takim osobom to czas na rozwój własnego produktu jest z gruntu fałszywe. Jest przecież szereg innych blokerów, z powodu których utyskują przedsiębiorcy.

Wreszcie, rozwiązanie nakłada kolejne ryzyko na pracodawcę. Można racjonalnie założyć, że ważąc je, pracodawca tym chętniej będzie preferował umowę b2b z odpowiednimi zapisami poświęconymi zakazom konkurencji, chcąc uchronić się przed realizowaniem przez byłego pracownika podobnych usług/produktów.

Z ciekawością czekamy na czerwiec 2020 i więcej szczegółów.

 

 

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Polityka prywatności