W prawie autorskim toczy się batalia między zwolennikami tezy, że nie można wyłączyć możliwości wypowiedzenia umowy licencyjnej na czas nieokreślony oraz tymi, którzy twierdzą przeciwnie, tj., że i owszem taka możliwość istnieje. Problematyczne są dwa przepisy – art. 68 ustawy Prawo autorskie oraz art. 3651 ustawy Kodeks cywilny. Jak widać, mamy do czynienia z dwoma regulacjami wynikającymi z dwóch ustaw. Pierwszy przepis daje wskazanie, że: „jeżeli umowa nie stanowi inaczej, a licencji udzielono na czas nieoznaczony, twórca może ją wypowiedzieć (..)”. Kodeks cywilny daje zaś wskazanie, że każde wyłączenie uprawnienia do wypowiedzenia zobowiązania ciągłego (a takim jest np. licencja na czas nieokreślony) jest nieważne. I tu właśnie pojawia się problem. Niektórzy twierdzą, że regulacja praw autorskiego jest uszczegółowieniem prawa cywilnego. Niektórzy – przeciwnie.

Oczywiście, praktyka znalazła sposoby radzenia sobie z brakiem jasnej odpowiedzi. Niedopuszczalne byłoby przecież ryzykowanie w umowach zapisami, które nie dawałyby gwarancji co do tego, czy ktoś uzyskał bezterminową licencję do korzystania z utworu, czy też jednak nie może spać spokojnie. Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który żyje w przeświadczeniu, że ma „bezterminową licencję” na oprogramowanie zarządzające skomplikowanym systemem jego maszyn w dajmy na to ogromnej fabryce, a który to otrzymuje pismo twórcy tegoż oprogramowania z wypowiedzeniem umowy. W praktyce, jeśli chcemy zapewnić bezterminowe prawo do korzystania z utworu, najlepiej zawrzeć umowę na przeniesienie praw autorskich (co bywa drogie) albo wprowadzić możliwość wypowiedzenie umowy w ściśle określonych warunkach lub też przewidzieć długie okresy wypowiedzenia. To oczywiście katalog przykładowy.

Warto w opisanym wyżej kontekście zwrócić uwagę na wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 17 grudnia 2015 r., sygn. akt VI ACa 1735/14.

Spór sądowy toczył się między fotografem a wydawcą prasowym. Strony łączyła umowa współpracy zawarta na okres 2 lat, zgodnie z którą fotograf za wynagrodzeniem przenosił prawa do wykonywanych zdjęć na wydawcę. Po upływie 2 lat, umowa wygasła. Artysta jednak wciąż wykonywał zdjęcia i przekazywał je wydawcy, wystawiając faktury. Po określonym czasie, fotograf wytoczył pozew, twierdząc że doszło do naruszenia jego praw autorskich. Artysta prezentował argumentację, że wystawiając faktury, udzielał licencji jedynie na okres jednego miesiąca. Każde korzystanie powyżej miesiąca, stanowiło w jego ocenie naruszenie praw autorskich.  Zgodnie z ustaleniami sądu w okresie 7 miesięcy po wygaśnięciu pierwszej umowy, wydawca opublikował łącznie 381 fotografii autorstwa fotografa oraz 842 online. Skala była więc duża.

W tym stanie faktycznym Sąd uznał, że pomimo iż nie doszło do zawarcia kolejnej umowy, zakres udzielonej wydawcy przez fotografa licencji był analogiczny jak przy pierwszej umowie. Co najbardziej znamienne, przyjęto, że umowa zawarta miedzy fotografem a wydawcą wyłączała prawo do jej wypowiedzenia, a zatem strony zobowiązały się do jej bezterminowego obowiązywania.

Wyrok Sądu Apelacyjnego może dawać argument zwolennikom twierdzenia, że możliwe jest przyjęcie wyłączenia możliwości wypowiadania umów licencyjnych. Jednocześnie, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Sąd przyjął bardzo szeroką interpretację oświadczenia woli stron umowy. Co jednak najważniejsze, wyrok zapadł w określonym stanie faktycznym, który z całą pewnością nie był zero-jedynkowy w kwestii rozstrzygnięcia, czy można wyłączyć możliwość wypowiadania umów licencyjnych.