Historia dzisiejszego wpisu rozpoczyna się wiadomością od koleżanki z liceum (Agnieszka, pozdrowienia 🙂 ), która zaczynała się mniej więcej tak: „szukałam odpowiedzi na twoim blogu, ale nie znalazłam – mam pytanie … ”. Problem dotyczył wykorzystywania przez blogerów grafik/wpisów osób trzecich (najczęściej innych blogerów) na ich oficjalnych profilach na Facebooku bez wykorzystania funkcji „udostępnij”, a jedynie poprzez skopiowanie i zdawkowe oznaczenie źródła. Koleżanka zastanawiała się, czy takie działanie jest poprawne i nie narusza praw autorskich.  Wyjaśniając sprawę jak najbardziej obrazowo, mechanizm polegał na tym, że bloger A wykonywał np. grafikę, po czym, bloger B wklejał tę grafikę w treść własnego posta, dopisując w tle grafiki źródło (bez linku).

Spróbujmy podjeść do rozwikłania tematu trochę „od tyłu” i zastanowić się, jak wyglądałaby sprawa, gdyby bloger B (rzekomy naruszyciel) nie kopiował cudzej grafiki/wpisu do własnego posta, a jedynie posłużył się jedną z funkcjonalności Facebooka „udostępnij”. Czy wówczas jego działanie byłoby poprawne? Odpowiedź na to pytanie jest zasadniczo prosta. Otóż, rejestrując konto na Facebooku jednocześnie akceptujemy regulamin i godzimy się na to, aby portal mógł wykorzystywać wszystkie publikowane przez nas treści w ramach swoich funkcjonalności. Krótko mówiąc, tego rodzaju zgoda sprawia, że tak naprawdę wykorzystywanie przez osoby trzecie opcji „udostępnij” sprawia, że podmiotem rozpowszechniającym jest Facebook, a nie osoba trzecia. Skoro zaś wyraziliśmy w regulaminie na to zgodę, odpowiedź jest zasadniczo jasna – posiłkowanie się przyciskiem „udostępnij” nie narusza praw autorskich. Wyobrażam sobie jednak sytuacje, kiedy odpowiedź na to pytanie nie byłaby taka oczywista. Problematyczne może być:

  1. nagminne „szerowanie’ cudzych postów tylko po to, aby żerując na cudzej renomie zwiększyć wyświetlenia własnego profilu;
  2. „szerowanie” postów udostępnionych pierwotnie jedynie zawężonemu gronu odbiorców;
  3. dopisywanie do „szerowanych” postów własnych uwag.

W pierwszym przypadku można narazić się na zagrożenie czynem nieuczciwej konkurencji. Drugi i trzeci przypadek może narazić nas na naruszenie dóbr osobistych.

Skoro już ustaliliśmy, że skorzystanie z opcji „udostępnij” zasadniczo nie narażałoby nikogo na ujemne konsekwencje (z zastrzeżeniem co najmniej trzech ww. przypadków), czas zastanowić się nad kopiowaniem cudzych grafik/ postów do własnych wpisów. Działanie takie mogłoby podpadać pod tzw. prawo cytatu z art. 29 ustawy Prawo autorskie. Zatrzymajmy się jednak na brzmieniu tego artykułu: „Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości”.

Jeśli cokolwiek miałoby zostać zaklasyfikowane pod tzw. dozwolony użytek, powinno spełniać ww. wymogi – tj. uzasadniać, wyjaśniać, stanowić polemikę, etc. w stosunku do własnego utworu. Co więcej, z przepisów prawa autorskiego wynika, że cytat powinien pozostawać w odpowiedniej proporcji do własnego dzieła (być jedynie jego częścią), a ponadto – powinien zostać jak najbardziej szczegółowo oznaczony. Nie jest więc wystarczające wskazanie ogólnej nazwy profilu. W warunkach internetu powinien być to co najmniej link, z dokładnym przekierowaniem do miejsca, skąd pochodzi cytowany fragment.

Co więcej, cytować można jedynie utwory, które już zostały rozpowszechnione. Pojawia się więc pytanie czy post udostępniony jedynie ograniczonemu gronu znajomych, który potem jest powielany do „znajomych-znajomych” jest „rozpowszechnieniem”? Moim zdaniem nie. Chcąc zacytować taki post, powinniśmy poinformować autora o prawie do autoryzacji. Jedynie co do postów udostępnianych publicznie, można  byłoby zaryzykować tezę, że możliwe jest ich cytowanie bez uzyskiwania zgody.

W zakresie cytatu, ważne jest też, aby nie wyrywać cytowanego fragmentu z kontekstu. Narażamy się wówczas na naruszenie dóbr osobistych.

Odrębną kwestią pozostaje też rozstrzygniecie, czy wpis, który zamierzamy zacytować ma w ogóle przymiot utworu i podpada pod regulację prawnoautorską.

Podsumowując – korzystanie z opcji udostępniania jest zdecydowanie bardziej bezpieczne. Cytując zaś cudze grafiki/grafiki należy spełnić wszystkie wymogi wynikające z Prawa autorskiego, a przede wszystkim dobrze i szczegółowo oznaczyć cytowane dzieło.

Oczywiście wszystkie ww. uwagi zyskują na aktualności i maja sens jeśli mówimy o komercyjnym wykorzystywaniu cudzych grafik/ wpisów. Sfera niekomercyjna, jak pokazuje doświadczenie, ma swoje – inne problemy.