Przeglądając najnowsze orzecznictwo pod kątem tego, jakie dowody trzeba przedstawić w sądzie, aby skutecznie wykazać, że jest się autorem fotografii, natrafiłam na ciekawy wyrok Sadu Okręgowego w Kaliszu. Jest jeszcze nieprawomocny (tj. można wnieść od niego apelację i sprawa będzie rozpoznawana przez sąd wyższej instancji), niemniej warto go odnotować.

Sprawa dotyczyła skopiowania zdjęcia autorstwa pewnej pani fotograf i posłużenia się nim przez bibliotekę. Pomijam tutaj całe tło (pani fotograf pozwała wiele podmiotów) i skupiam się jedynie na aspekcie skutecznego wykazania autorstwa. Otóż, fotograf dołączyła do pozwu:

a) wydruk ze prowadzonej przez siebie strony internetowej, na której zamieściła sporne zdjęci;

b) ugody zawierane z innymi podmiotami, które skopiowały zdjęcie;

c) umowy licencyjne, które zawierała z osobami, które chciały posłużyć się jej zdjęciem.

Co istotne, artystka na stronie internetowej nie oznaczała autorstwa swego zdjęcia (np. znakiem wodnym), ani też go nie podpisywała.

Sąd stwierdził, że załączone przez nią dowody są niewystarczające ponieważ w żaden sposób nie potwierdzają autorstwa. Co więcej, sąd doszedł do wniosku, że nie oznaczając autorstwa, artystka utrudniała innym jednoznaczną identyfikację, zatem teraz nie może domagać się ochrony swoich praw: „ (artystka) świadomie wykorzystuje brak jednoznacznej i wyraźnej informacji o swoim autorstwie utworów fotograficznych zamieszczonych w Internecie, które nie są dostatecznie zabezpieczone technicznie przed rozpowszechnianiem bez jej wiedzy i zgody, co można oceniać w kategorii nadużycia prawa (…) Skoro bowiem (artystka) zdecydowała się na upublicznianie fotografii jej autorstwa bez opisania każdorazowo każdego zdjęcia swoim imieniem i nazwiskiem, czyli anonimowo, to powinna chociażby dołożyć należytej staranności w zabezpieczeniu tych zdjęć przed niekontrolowanym powielaniem” [ cytat z wyroku].

Jaki płynie z tego wniosek? Oczywiście, najbezpieczniej byłoby zabezpieczać każde zdjęcie znakiem wodnym lub odpowiednio je opisywać. Jednak, taki wymóg nie wynika z żadnego przepisu prawa. Jeśli artysta będzie chciał dochodzić swoich praw w związku z ich naruszaniem, jedyne co musi zrobić, to skutecznie wykazać, że jest autorem. Może się zdarzyć, że sam wydruk z własnej strony internetowej będzie niewystarczający. Z tych powodów, warto zachowywać kliszę albo pliki RAW. Katalog możliwości wykazywania autorstwa jest otwarty i moim zdaniem w razie dysponowania np. plikiem RAW albo kliszą, każdy artysta będzie mógł skutecznie wyegzekwować swoje prawa. W omawianej sprawie artystka nie przedstawiła takich dowodów.

Jak wspomniałam, wyrok jest nieprawomocny. Być może, Sąd Apelacyjny rozważy inne aspekty sprawy.