Dzisiejszy wpis nie był planowany. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że Sąd Apelacyjny w tzw. „sprawie kłamstwa Wiery Gran”  albo „zamykania ust Wierze” wyda takie rozstrzygnięcie.

Agata Tuszyńska w 2010 r. napisała książkę o życiu Gran, w treści której padają słowa Wiery, jakoby Szpilman sprawował w getcie, w kawiarni którego grywała Gran, funkcję policjanta i brał udział w doprowadzaniu Żydów na Umschlagplatz. Wyraźnie podkreśliła w książce, że są to słowa Wiery. Zaznaczyła też w treści książki, że nie ma dowodu na tego rodzaju oskarżenia.  Co więcej, wskazywała że Gran w trakcie kiedy A. Tuszyńska prowadziła z nią rozmowy cierpiała na manię prześladowczą, a zatem wszystko co mówiła trzeba traktować z rezerwą i dokonywać własnych ocen.

Oskarżeniem poczuła się dotknięta rodzina W. Szpilmana, która pozwała A. Tuszyńską i wydawnictwo Sądy początkowo stwierdzały, że Agata Tuszyńska miała prawo zacytować w biografii Wiery Gran jej słowa, jakoby słynny pianista w czasie wojny służył w żydowskiej policji w getcie. Rodzina W. Szpilmana odwoływała się jednak od wyroków. Sprawa trafiła do ponownego rozpoznania do Sądu Apelacyjnego, a ten stwierdził, że A. Tuszyńska powinna przeprosić rodzinę Szpilmana za naruszenie dobrej pamięci po zmarłym, zaś wydawnictwo- usunąć fragmenty książki traktujące o tym. Nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku, jednak w ustnym uzasadnieniu Sąd przywołał fakt, że nigdy nie potwierdził się zarzut kolaboracji W. Szpilmana, a sama autorka książki w niewystarczający sposób ZDYSTANSOWAŁA się do przekazywanej treści.

Przypominam sobie, w jaki sposób prasa reagowała na początkowe, korzystne dla A. Tuszyńskiej wyroki. Wówczas dziennikarze cieszyli się, że są one słuszne i „stanowią ulgę dla biografów”. Zastanawiam się, jak dziś zareagują dziennikarze. I jak prawnicy im doradzający? Jakiego rodzaju „zdystansowanie się” do treści przekazywanej dziennikarzowi będzie wystarczające? Czy dla spokoju ducha dziennikarz za każdym razem będzie musiał powiększoną czcionką pisać: „nie są to moje słowa, dystansuję się od nich, nie potwierdziłem tego”? Stylistyka nie znosi przegadania. Oczywiście, przyzwolenie na zbyt szeroką granicę niedopowiedzeń też nie jest niczym dobrym. Granica dobrego smaku między nadmiernym formalizmem a lekkim piórem będzie chyba teraz trudna do zlokalizowania. Zapewne uzasadnienie wyroku da odpowiedź na postawione pytania.  Od wyroku stronom przysługuje skarga kasacyjna, zatem wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Zastanawiam się też, na ile słuszny jest fakt, że nakazując usunięcie fragmentów wypowiedzi W. Gran, Sąd de facto ocenzurował i wyciął z historii jej charakter, rys postaci, manię prześladowczą, osadzenie w konkretnym tle. Czy w ten sposób nie wybielono (paradoksalnie) samej Wiery, a nie W. Szpilmana?  Agata Tuszyńska w trakcie sprawy mówiła: „Nie popełniłam żadnego przestępstwa, po prostu udokumentowałam historię Wiery Gran. Tragiczną historię kobiety, którą oskarżono o kolaborację z gestapo. Świadczyli przeciw niej ocaleni mieszkańcy getta, ale nikt nie potrafił dowieść jej rzekomej winy. (…) Wierę zniszczono i chciałam się dowiedzieć dlaczego. To było moim celem, kiedy pisałam książkę, a teraz życie dopisuje ciąg dalszy. (…) Klątwa Wiery Gran zaczyna ciążyć nad tym, kto tę historię opowiada”.